Test Samsung A50 – potrójny aparat i ulepszenia kluczowych funkcji

Samsung Galaxy A50 na pierwszy rzut oka wygląda bardzo solidnie i nowocześnie. Do testów otrzymałam kolor biały, który przy pewnych kątach i oświetleniu przyjmuje tęczowe refleksy. Przyznam, że rzeczywiście wygląda to bardzo łanie. Gdy weźmiemy jednak telefon do ręki, to pod naszymi palcami poczujemy plastikowe plecki z plastikowymi ramkami, a szkoda, gdyż taka konstrukcja jest bardzo narażona na porysowania, co dało się już zauważyć. Na obudowie pojawiły się już pierwsze delikatne ryski. Pomijając ten mały mankament, to całość obudowy jest dobrze spasowana, a płynne zaokrąglenia sprawiają, że telefon jest nie tylko praktyczny, ale i wygodnie leży w dłoni. Jego wymiary to 158,5mm x 74,7mm x 7,7mm, a waga 166 g. Urządzenie jest dostępne w czterech eleganckich kolorach – czarnym, białym (wersja testowana), niebieskim i koralowym.

Wyróżnikiem smartfona jest 6,4-calowy wyświetlacz Super AMOLED klasy premium prawie bez ramek (∼85% screen-to-body, FHD 2340 x 1080 pikseli, 403 PPI) oraz z maleńkim wycięciem w postaci łezki  na górze ekranu, w którym umieszczono przednią kamerę – 25 MP i głośnik. Ekran przykryty jest szkłem Gorilla Glass 3, a górna i boczne ramki są bardzo cienkie. Jedynie ramka dolna jest dosyć gruba. Będący znakiem rozpoznawczym urządzeń Samsung, wyświetlacz, zapewnia jasne, żywe i wysokiej jakości naturalnych kolorów obrazy, i to pod każdym kątem patrzenia. Dodam jeszcze, że krawędzie czcionek są ostre, a gołym okiem nie dostrzeżemy na nim poszczególnych punktów świetlnych, a samo podświetlenie jest równomierne na całej powierzchni ekranu. Krótko mówiąc, z Galaxy A50 bardzo dobrze korzysta się również w ostrym słońcu. Ponad to dzięki funkcji Always on Display, wystarczy rzut oka, aby sprawdzić najważniejsze informacje, takie jak data, alerty pogodowe, godzina czy nadchodzące powiadomienia.

Jeżeli chodzi o  jakość rozmów, to nie mamy żadnych zastrzeżeń. Ponadto telefon nieźle radzi sobie z utrzymywaniem połączeń w miejscach, gdzie występuje słaby zasięg sieci.

W Galaxy A50 producent przeniósł czytnik linii papilarnych pod ekran. Niestety działał on „jako tako”, żeby nie powiedzieć, ze prawie wcale nie działa. Dosyć często musiałam wielokrotnie przykładać palec do czytnika, a telefon go nie rozpoznawał. Przyznam, że było to bardzo irytujące i chyba lepszym rozwiązaniem byłoby umieszczenie czytnika na boku w przycisku jak w S10e czy po prostu na pleckach. W związku z problemami z czytnikiem bardzo szybko przesiadłam się na odblokowywanie telefonu twarzą. Tutaj mechanizm działał już dużo lepiej. Dosyć szybko i bez większych problemów.

Na bocznych krawędziach znajdziemy również odpowiednio:

  • Na lewej krawędzi:
    • Szufladkę na kartę SIM (Dual SIM: Nano-SIM + Nano-SIM + karta MicroSD (do 512GB)) – otwiera się ją pomocą dołączonej szpilki, w ostateczności możemy zastąpić go np. spinaczem.
  • Na prawej krawędzi:
    • Przyciski głośności
    • Przycisk włącz/wyłącz

Na dolnej krawędzi umieszczono:

  • Gniazdo USB typu C
  • Gniazdo słuchawkowe – 3.5mm
  • Głośnik

W A50 nie znajdziemy oddzielnego przycisku dla asystenta Bixby. Można go uruchomić przez przycisk zasilania. Niemniej raczej nie będziemy go używać, gdyż nadal nie jest obsługiwany język polski. Na ratunek przychodzi nam tutaj Asystent Google.

Plus za gniazdo słuchawkowe, którego nie znajdziemy już w droższych modelach oraz za możliwość rozszerzenia pamięci o dodatkową kartę. Warto tutaj nadmienić, że dodatkową kartę możemy używać równolegle z 2 kartami SIM – czyli mamy tutaj do czynienia z prawdziwym Dual SIM. Jeżeli jednak chodzi o głośnik, to jest już gorzej. Owszem z głośnika wydobywa się dosyć głośna muzyka, ale jednak od średniaka wymagałoby się nieco więcej. Niestety przy bardzo głośnym odtwarzaniu można usłyszeć czasami dziwne i irytujące trzaski.